Logo

Buczyna

Wieś leżąca nad rzeką Szprotawa wzdłuż drogi krajowej nr 12. Jej ludność liczy 369 osób (stan na dzień 31.12.2015r.). Obręb geodezyjny Buczyna (nr obrębu 01) zajmuje obszar 1213,27 ha. Do obrębu geodezyjnego należy również wieś Strogoborzyce.
Buczynę około roku 945 zasiedlało plemię Dziadoszan. Ustabilizowanie się osadnictwa na tym terenie datowane jest na XIII-XIV w. Wieś przed 1945 nazywała się Buchendamm (lata 1937 - 1945), wcześniej Thamm i Buchwald (przed 1937 r.) Jej nazwa pochodzi od buków i dębów, które niegdyś gęsto porastały tereny. Kiedyś w centrum Buczyny znajdował się pałac. Stanowił on własność rodów: von Nostiz, von Sydow, von Graewenitz, von Preussen, von Reichenbach, von Westernchagen. Pałac został rozebrany po II wojnie światowej (uszkodzona budowla stała jeszcze w 1956 r.). Do dziś przetrwała tylko brama wjazdowa na teren majątku, park i pojedyncze budynki folwarczne, wśród których wyróżnia się dawny młyn (dziś budynek mieszkalny, który w listopadzie 2015 roku uległ pożarowi poddasza). We wsi po obu stronach rzeki były dwie piekarnie. Tuż za Buczyną w kierunku miejscowości Przemków po prawej stronie drogi funkcjonowała do 1945 roku cegielnia. Droga obok zniszczonej cegielni prowadziła kiedyś do pobliskiego folwarku – Grenz Vorwerk. W latach powojennych został on całkowicie rozebrany. Dla mieszkańców okolica tamta była przysiółkiem zwanym „Graniczną”, gdzie jeszcze po wojnie znajdowała się strzelnica. Pod obecnym nr domu 12 funkcjonowała kawiarnia. Pod numerem domu 25 w latach 1954-1972 znajdowały się biura Gromadzkiej Rady Narodowej (najniższe ogniwo administracji państwowej, której zadania później przejęła gmina), w której obrębie znajdowały się: Buczyna, Sieroszowice, Kłębanowice, Nowa Kuźnia, Nowy Dwór i Strogoborzyce.
Dziś Buczyna to prężnie rozwijająca się wieś. Na jej terenie funkcjonuje min. szkoła podstawowa z przedszkolem, kościół rzymskokatolicki i cerkiew prawosławna. Od 1947 roku funkcjonuje Ochotnicza Straż Pożarna a od roku 1998 działa Klub Sportowy „Zadzior Buczyna”. W Buczynie tradycją stała się organizowana od kilku lat w miesiącu czerwcu „Noc Świętojańska” podczas której, odbywa się puszczanie wianków do rzeki Szprotawa oraz widowiskowe skoki przez ognisko. Impreza odbywa się w miejscowym parku położonym przy rzece Szprotawa. Warto wspomnieć, że znajduje się w nim Pomnik Przyrody – 200 letni Dąb szypułkowy „Buczek” o obwodzie 5,5 m.

Legenda O skórzanym ludku znad Szprotawy
Przed około dwustu laty w Buczyńskim pałacu mieszkał pewien szlachcic. Zdarzyło się, że ciężko zachorował. Czując, że zbliża się jego koniec, przywołał najstarszego syna i tak się do niego odezwał: ,,Ciężko mi to powiedzieć, synu - wojna uczyniła z nas bankrutów. Po mojej śmierci ty i twoje rodzeństwo będziecie musieli opuścić ojcowiznę i szukać szczęścia w świecie’’. Przygnębiony syn czuwał przy łożu umierającego rodzica. Kiedy ów zmarł i został pochowany, nowy dziedzic osiodłał konia i pognał przez swoje włości. Zatrzymał się pośród wielkiej łąki. Ogarnął smutnym wzrokiem ojczystą ziemię, a potem zmęczony położył się w trawie i zasnął. W niespokojnym śnie ujrzał jak równina pogrąża się w gęstej mgle. Zaraz potem zobaczył jak z ziemi wyłania się mały, brązowy człowieczek. Miał twarz staruszka i dobre oczy. Przybliżył się do śpiącego i wyszeptał mu wprost do ucha: Chcesz ojcowiznę ratować, Nie masz się co w trawie chować, Łap sam za szuflę, będziesz miał fart, Tu musisz kopać, a znajdziesz swój skarb. Mgła odpłynęła, a z nią brązowy człowieczek. Kiedy dziedzic się obudził, łąka w zupełnym spokoju rozpościerała się przed nim, ciszy nie mącił żaden wietrzyk. Odtąd sen prześladował go codziennie. Miał ciągle wrażenie, jakby ktoś szeptał mu do ucha: ,,musisz kopać, długo kopać’’. I tak po żniwach dziedzic poszedł ze swoimi robotnikami na łąkę nad Szprotawę. Zdejmowali razem pieczołowicie placki darni, odsłaniając ziemię, a następnie zaczęli kopać. Wkrótce wokół głębokich dołów piętrzyły się masy tłustej brązowej ziemi. Jednak żadnego skarbu nie znaleziono. Tak było całymi dniami. Słońce grzało niemiłosiernie, robotnicy zaczęli narzekać. Pewnego dnia, jak zwykle, gdy zbliżała się pora obiadu, zabrali się za gotowanie swojego lichego posiłku. Kiedy jeden z nich podpalił suchy chrust pod kociołkiem, wyskoczyła iskra i poleciała na zwały ziemi. Chwila – i wyschła ziemia zaczęła się palić. Ze zdumieniem patrzyli na to ludzie.
I naraz wszyscy, którzy tam byli, zrozumieli – to był skarb, którego szukali. Radość wezbrała w sercu dziedzica. Skórzany ludzik rzeczywiście pokazał mu właściwy sposób. To proste: wokół żyje pełno biednych ludzi, a drewno jest tak drogie! Jeśli się tutejszą ziemię sprasuje w kawałki, wysuszone staną się dobrym i tanim opałem. Tak też zrobiono. Wilgotna ziemia formowana była w małe kwadraty. Następnie ustawiano je w luźne pryzmy – aby zapewnić przepływ powietrza – do wyschnięcia. Wnet tysiące takich brykietów gotowych było do sprzedaży. Po tym jak rozniosły się wiadomości, nie było to trudne. Wkrótce nie było domu czy szopy, w której nie wylądowałaby fura nowego opału. Niebawem młody dziedzic mógł zapomnieć o konieczności opuszczenia swojej ojcowizny. Z roku na rok ulepszał on pozyskanie torfu. Dla swoich poddanych był dobrym panem, ale i sam wykazywał się wielką pracowitością. Czyż skórzany ludek nie był mu powiedział - ,,Łap sam za szuflę’’. Jakże często myślał o tamtym śnie na łące. Aż kiedyś zaprosił do pałacu pewnego malarza i polecił mu, według własnego opisu, namalować skórzanego ludka. Choć wiele razy jeszcze pałac zmieniał swoich właścicieli, obraz zawsze tu pozostawał. A wraz z nim mała drewniana tabliczka z wierszem, napisanym starym pismem: „Nie każ innym by starali się o twój chleb. Łap sam za szuflę, a znajdziesz swój skarb”.

Źródło: „LEGENDY ZIEMI GŁOGOWSKIEJ „ Antoni Bok

©2016-2017 - www.radwanice.pl.